Zakupy przed wyjazdem
- Szczegóły
- Utworzono: czwartek, 16, luty 2012 15:51
Dziś w nocy wyjeżdżam na dwudniowe szkolenie w górach, więc pora skompletować pożywienie. Jedzenie wybierałem pod kątem kaloryczności, wagi, dostępnych środków (zapewniona woda i butle z gazem) oraz biorąc pod uwagę porę roku (inaczej nie mógłbym sobie pozwolić na masełko makrelowe).
Poniżej przedstawiam przewidywane dzienne menu:
- gorący kubek 305 kcal,
- 2x pasztet ok. 200 kcal,
- masełko makrelowe 485 kcal,
- gorący kubek 91 kcal,
- snickers 382 kcal,
- cukier 51g 206 kcal,
- chleb zbożowy tostowy 250g 700 kcal (smaczny i długo zachowuje świeżość),
- pistacje 150g 884 kcal,
- + 8 herbat.

Łącznie wychodzi nam 3253 kcal/dzień (za cenę około 12 zł), myślę że w zupełności wystarczy.
Waga całego zestawu razem z opakowaniami wynosi 1,7 kg więc tutaj też całkiem znośnie.
Wprawdzie opakowanie gorącego kubka zajmuje trochę miejsca, ale skoro znalazłem miejsce na namiot to i to zmieszczę.
Dlaczego takie jedzenie? Szczerze mówiąc nie wiem, co mnie czeka i jak będzie przebiegać to szkolenie, dlatego zależało mi na jedzeniu, które mogę szybko przygotować i po którym nie będę musiał robić gruntownego mycia - jednocześnie muszę dostarczyć odpowiedniej ilości kalorii, bo przy tej ilości śniegu leżącej w górach, nawet zwykły marsz staje się nie lada wysiłkiem.
A Wy co bierzecie w teren?


