Zakupy przed wyjazdem

  Dziś w nocy wyjeżdżam na dwudniowe szkolenie w górach, więc pora skompletować pożywienie. Jedzenie wybierałem pod kątem kaloryczności, wagi, dostępnych środków (zapewniona woda i butle z gazem) oraz biorąc pod uwagę porę roku (inaczej nie mógłbym sobie pozwolić na masełko makrelowe).
Poniżej przedstawiam przewidywane dzienne menu:

  • gorący kubek 305 kcal,
  • 2x pasztet ok. 200 kcal,
  • masełko makrelowe 485 kcal,
  • gorący kubek 91 kcal,
  • snickers 382 kcal,
  • cukier 51g 206 kcal,
  • chleb zbożowy tostowy 250g 700 kcal (smaczny i długo zachowuje świeżość),
  • pistacje 150g 884 kcal,
  • + 8 herbat.

 

jedzenie


Łącznie wychodzi nam 3253 kcal/dzień (za cenę około 12 zł), myślę że w zupełności wystarczy.
   Waga całego zestawu razem z opakowaniami wynosi 1,7 kg więc tutaj też całkiem znośnie.
Wprawdzie opakowanie gorącego kubka zajmuje trochę miejsca, ale skoro znalazłem miejsce na namiot to i to zmieszczę.
   Dlaczego takie jedzenie? Szczerze mówiąc nie wiem, co mnie czeka i jak będzie przebiegać to szkolenie, dlatego zależało mi na jedzeniu, które mogę szybko przygotować i po którym nie będę musiał robić gruntownego mycia - jednocześnie muszę dostarczyć odpowiedniej ilości kalorii, bo przy tej ilości śniegu leżącej w górach, nawet zwykły marsz staje się nie lada wysiłkiem.

A Wy co bierzecie w teren?

Strefa motywacji

Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągniecie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

Współpracujemy

Moje artykuły na innych stronach: